Bez wątpienia żyjemy w kulturze, w której jedzenie jest ważne. Każdy z nas sam doświadczył lub zapewne zna historię o babci, prababci, która miłość okazywała głównie poprzez jedzenie. Ja tego doświadczam do tej pory ? Ponad to znikąd nie wzięło się przysłowie: „Przez żołądek do serca”.  Powiedzmy sobie wprost: większość z nas lubi, kiedy nasza pociecha je z apetytem. A co jeśli mamy w domu przysłowiowego „Niejadka”? W jaki sposób zmusić/zachęcić go do jedzenia? Odpowiedź jest jedna: nie zmuszać, nie zachęcać, za to po prostu ODPUŚCIĆ…

Daj wybór. Dziecko wie ile jedzenia potrzebuje.

Kiedy dziecko nie chce jeść lub je z naszej perspektywy mało zaczynamy się martwić. Troska to ważne i pozytywne uczucie i to należy podkreślić. Stąd tyle obaw i niepokoju wokół jedzenia- chcemy, żeby nasze dziecko rosło i rozwijało się prawidłowo. Często wpadamy w pułapkę- wydaje nam się, że „je za mało”, że „wpadnie w anemię”, rzadko jednak dopuszczamy do myśli, że porcja którą nałożyliśmy może być za duża. Wydaje nam się, że małe dziecko nie jest w stanie wiedzieć ile powinno zjeść i jak często powinno to robić. I tutaj pojawia się najważniejsza kwestia: zdrowe dziecko się nie zagłodzi, zdrowe dziecko wie ile jedzenia potrzebuje, wie kiedy czuje głód. Dlatego, jeżeli wyniki badań nie sugerują, że nasza pociecha choruje, że ma anemię, jest niedożywiona, to znaczy, że najzwyczajniej w świecie więcej nie potrzebuje ?

Bardzo ważne jest by dać wybór. Często kluczową kwestią jest poczekanie, aż dziecko po prostu będzie głodne i samo poprosi o coś do zjedzenia.

 

Dziecko decyduje ile, ty decydujesz co je i w jakiej formie.

Gdyby sformułować bardzo ogólną zasadę dotyczącą poruszanej dzisiaj kwestii, brzmiałaby ona: „Dziecko decyduje ile je, ty decydujesz co je” ? I w tym zawiera się odpowiedź na kolejne pytanie: „Czy naprawdę nie można zachęcić dziecka do jedzenia?”- „Dziecka do jedzenia nie. Ale zachęcić dziecko jedzeniem jak najbardziej można”. A to nie to samo? Otóż nie. Używając sformułowania „nie należy zachęcać do jedzenia” mam na myśli formułowane bezpośrednio komunikaty, znane wielu z nas z dzieciństwa „No jeszcze jeden chaps za mamusię… I ostatni za tatusia”, które naciskają, czynią z jedzenia nadzwyczajnie ważną czynność, pokazują, że dziecko, które je sprawia rodzicom radość i przyjemność. A tego właśnie należy unikać. Jednak na pewno mamy też świadomość, że forma w jakiej podamy posiłek ma ogromne znaczenie. Dzieci często odbierają jedzenie zmysłem wzroku- nie lubią pomieszanych sałatek, makaronów z sosami, niepoukładanych kanapek- jednym słowem: gdy jedzenie jest brzydkie, nawet głodne dziecko pokaże sprzeciw. Dlatego zanim stwierdzimy, że nasze dziecko „wybrzydza” spójrzmy, w jakiej formie mu podajemy jedzenie. Pomysłów na tę kwestię jest mnóstwo- kolorowe kanapki, posiłki z dużą ilością różnorodnych warzyw itp. Mnie najbardziej przekonuje jednak prostota: czyli podanie dziecku prostego, niezmieszanego jedzenia, z którego samo będzie mogło komponować co zechce (np. zamiast smarować dziecku kanapkę twarożkiem, dajmy mu na talerzyku osobno chleb, twarożek, pokrojone, niewymieszane kolorowe warzywa i pozwólmy by samodzielnie to poukładało lub po prostu kolejno zjadło, niekoniecznie w formie jaka nam wydaje się atrakcyjna- to często dwie różne kwestie ? )

 

Pozwól wybierać od pierwszego posiłku

Osobiście jestem wielką zwolenniczką podejścia BLW (Baby Led Weaning) i gorąco zachęcam w szczególności rodziców małych dzieci, by bliżej przyjrzeć się tej metodzie. Wszelkie niezbędne informacje znajdziemy w książce „Bobas lubi wybór” (zapewne też niebawem poświęcę cały post temu podejściu). To metoda, którą można zacząć wprowadzać już wtedy, gdy dziecko zaczyna samodzielnie siedzieć, kiedy potrafi chwytać palcami i kierować rękę do buzi. Omija ona etap gotowania papek, czy jedzenia ze słoiczka. Poza mlekiem mamy dziecko uczy się stopniowo samodzielnie spożywać wybrane warzywa, owoce, czy inne produkty.  Co najistotniejsze: od samego początku jedzenie to świetna zabawa, to wolny wybór (dziecko samo wybiera od czego zaczyna jeść, co wybiera z talerzyka, ile z tego zje), to poznawanie pożywienia, wszystkimi dostępnymi maluchowi zmysłami- smakiem, węchem, dotykiem, wzrokiem i rozwój chwytania, lizania, ssania, żucia, połykania, a także poznawanie świata poprzez nowe, kolorowe smaki.Warto zaczynać od samego początku ?

 

Dlaczego nie zmuszać? Jakie mogą być konsekwencje?

No właśnie, ale co jest złego w zachęcaniu, namawianiu, pilnowaniu, żeby dziecko zjadło cały posiłek. Jakie mogą być tego konsekwencje?

Po pierwsze jedzenie zaczyna pełnić inną funkcję niż zaspokajanie głodu, staje się czymś bardzo ważnym.Spójrzmy na to z perspektywy innych potrzeb: przykładowo (i z przymrużeniem oka): czy ktokolwiek z nas liczy ile razy dziennie dziecko skorzystało z toalety? Jeżeli dziecko mówi „już nie mogę więcej zjeść”, a po namowach wciska w siebie ostatnie kęsy prawdopodobnie robi to, by sprawić rodzicowi przyjemność. Gdy nie jest w stanie podołać „wyzwaniu” bardzo cierpi. Znów wróćmy do czasów naszego dzieciństwa. Co czuliśmy, gdy byliśmy najedzeni, a zachęcano nas by jeszcze trochę wcisnąć? Co czujemy gdy o tym myślimy? Jak wspominamy hasło „Nie odejdziesz od stołu dopóki talerzyk nie będzie pusty.”? Generalnie presja, naciski, namawianie, zmuszanie przynosi odwrotny skutek i to nie tylko w przypadku jedzenia… (Na marginesie: Czy przypadkiem nie stąd też bierze się tak częsta niechęć do słodkich i smacznych owoców?) Ponad to w konsekwencji posiłek, rodzinny stół zaczyna kojarzyć się z poligonem, walką o „ostatni kęs”, a nie spokojnym wspólnie spędzonym czasem przy posiłku…

Kiedy jesteśmy już bezsilni, zaczynamy stosować różne komunikaty, które mają „zachęcić”, „przekonać”. Najpopularniejsze to „Jak nie będziesz dużo jadł to nie urośniesz”, „Jak nie zjesz wszystkiego to nie będziesz miał na nic siły i trafisz do szpitala” . Przecież każdy trzy-, cztero-, pięciolatek chce być duży, silny i zdrowy. I gdy jedyną rzeczą, która ma na to wpływ ma jedzenie, na które w danej chwili nie ma ochoty, pojawia się lęk. Gdy się boimy znów reagujemy odwrotnie. Często, szczególnie dzieci, jeżeli to możliwe stosują strategię unikania, więc starają się unikać nawet myślenia o jedzeniu. I znów w konsekwencji zamiast zachęcić to blokujemy, zastraszamy. A takie działanie może mieć bardzo poważne konsekwencje dla dalszego zdrowia psychicznego…

 

Podsumowanie:

Pamiętaj o kluczowej zasadzie: ty decydujesz, co podajesz do zjedzenia i w jakiej formie, dziecko decyduje, co wybiera i ile chce zjeść. Tak jak wspomniałam naciski i presja powodują opór i odwrotny skutek. Zatem jeżeli chcemy wychować „Niejadka” zmuszajmy i zachęcamy najróżniejszymi sztuczkami. Jeżeli chcemy, by nasze dziecko jadło z apetytem, smakiem i co najważniejsze spokojem, dajmy wybór, traktujmy jedzenie przede wszystkim jako zaspokajanie potrzeby głodu. Pokażmy, że posiłek to też miły czas spędzany przy stole, że można się nim bawić, dotykać, poznawać i co ważne nie wszystko trzeba polubić ? Ponad to jedzenie to także wspólne zakupy, robienie pierogów, komponowanie uśmiechniętych kanapek i przede wszystkim rodzinny, radosny czas spędzany razem przy stole. W ostatnim zdaniu podsumuję cytatem, który kiedyś przeczytałam: „Zmuszanie, mówienie, robienie z jedzenia głównego tematu w domu, jest zdecydowanie bardziej szkodliwe, niż to że dziecko jednego dnia zje trochę mniej”. Zdrowe dziecko, wie ile potrzebuje, wie kiedy jest głodne ? Warto mu zaufać!:)

Powodzenia! ?

 

Literatura:

  1. Gill Rapley, Tracey Murkett, Bobas lubi wybór.
  2. Carlos González, Moje dziecko nie chce jeść.
  3. Thomas Brazelton, Joshua D.Sparrow, Rozwój dziecka 3-6. (Rozdział  16: „Jedzenie i problemy z jedzeniem”)

1
Paulina Jarecka - 20 lutego 2018 o 00:23

Dziękuję 🙂

Odpowiedz

Paulina Jarecka Psycholog Dziecięcy

Autor

Paulina Jarecka - psycholog dziecięcy i psychoterapeuta poznawczo-behawioralny w drodze do certyfikacji. Totalnie zwariowana na punkcie swojej pracy. Zakochana w życiu i w ludziach. Lubi dużo mówić i pisać. Zależy jej na tym, by w każdej minucie swojego życia być przede wszystkim Człowiekiem.

Więcej o mnie

Tu znajdziesz pomoc

Centrum Pozytywka